Festyn 2002

powrót do strony archiwum: "Wydarzenia"
Ceper bez obrazy

Tor przeszkód, 24 kBEliminacje tańca góralskiego, 12 kB Kandydaci na Cepra Roku 2002 musieli przebiec po białczańskich otoczakach tak, by nie dotknąć wiszących nad głową zbyrcoków, przepołowić oscypek ciupagą, zatańczyć "hajduka" i wiedzieć, co to jest kierdel, kłobuk czy cyrpok. O ten zaszczytny tytuł turyści walczyli podczas sobotniego festynu w Białce Tatrzańskiej. Ceprem Roku 2002 został Krzysztof Chmara z Kołobrzegu, Ceperką - Barbara Ochmanek z Bulowic koło Wadowic. Rywalizacja była bardzo zacięta. Już pierwsza konkurencja - taniec góralski - okazał się niełatwy, szczególnie dla mężczyzn, którzy rywalizowali w zbójnickim. Potem był tor przeszkód. Z załadowanym konserwami plecakiem, w rękach - z ciupagą i rozłożoną parasolką - uczestnicy musieli przebiec po ułożonych na scenie białczańskich otoczakach i kłodzie drewna tak, by nie "wpaść do wody" ani nie dotknąć żadnego z wiszących nad głowami "zbyrcoków", czyli dzwonków. Na koniec czekała jeszcze na nich do wypicia za jednym haustem 1,5-litrowa woda mineralna, co dla większości było niemożliwością. Panie zamiast ciupagi dzierżyły w ręce tłuczek, a mineralna była o litr mniejsza.
zwyciężczyni -  Ceperka Roku 2002, Barbara Ochmanek, 19 kBPrzecinanie oscypka ciupagą, 13 kBNiełatwym zadaniem okazało się przepołowienie oscypka jednym uderzeniem ciupagi. Kobiety natomiast musiały odśpiewać góralską przyśpiewkę. Królowała "Hej, bystra woda". Kandydat na cepra i ceperkę musiał też wykazać się znajomością gwary. Trzeba było wiedzieć, że grule to ziemniaki, dutki - pieniądze, a kłobuk - kapelusz. Turystka z Warszawy bardzo przekonywująco wyjaśniała, z czego przyrządza się "dutki" i jak smakują. Twierdziła, że na "dutkach" można zagrać. Pasterzami owiec według innej z uczestniczek są podbacowie, zaś świerk - w tłumaczeniu innego z zawodników to po góralsku "smerk".
Taniec zbójnicki kandydatów, 25 kBJurorzy byli bezlitośni przy tańcu zbójnickim. Wyciskali z uczestników ostatnie poty, zmuszali do przysiadów i złośliwie interpretowali wymyślne figury, którymi ci starali się uatrakcyjnić swój taniec. Kie tońcymy, kolana razem, rozkroco się kto inny, chłopu to nie przystoi - grzmiał któryś z jurorów. - Ceper to pojęcie pejoratywne, to ktoś, kto w góry idzie nieprzygotowany, śmieci i hałasuje. Na porządnego turystę, górale mówią "pon" albo "gość" - wyjaśnia Ireneusz Gajewski z Łodzi, któremu niewiele brakło do zwycięstwa. - Choć ja sam tak się w górach nie zachowuję, nie obrażam się, gdy ktoś mnie tak nazywa - dodaje. Pan Ireneusz przyjeżdża w Tatry prawie od 40 lat, bywa, że kilka razy w ciągu roku. Mieszka na Stasikówce, skąd robi każdego dnia wypady w góry. Był bezkonkurencyjny w znajomości gwary góralskiej. - Ja z rodzicami jeżdżę do Białki już od 15 lat, ale nie słyszałam wcześniej takiego pojęcia, jak "ceper" czy "ceperka". Nikt mnie tu tak nie nazywał - stwierdziła Małgosia Jeleń z Warszawy, która najlepiej poradziła sobie z pokonaniem toru z otoczaków, do dna wypiła wodę mineralną, podrygując przy tym w takt góralskiej muzyki. "Ceper Roku 2002" - Krzysztof Chmara z Kołobrzegu - na Podhalu jest pierwszy raz.
30 kB - Jestem urzeczony górami, folklorem, architekturą i ludźmi - mówi. Wypoczywa w Zakopanem. O festynie w Białce Tatrzańskiej i konkursie przeczytał w "Tygodniku Podhalańskim". - Do udziału namówiła mnie żona, zrobiłem to dla niej i dla dzieci - powiedział. Krzysztof Chmara z zawodu jest wojskowym. Wszystkich zaskoczył swoją zwinnością. Świetnie poradził sobie też z "hajdukiem" - tańcem z przysiadami.
Oprócz honorowego tytułu, zwycięzca otrzymał narty ufundowane przez władze gminy.
Zwyciężczyni - Barbara Ochmanek, dostała natomiast w nagrodę górski rower.

© 2002, Beata Zalot, Tygodnik Podhalański
© 2002 foto: W. Smolak
ciąg dalszy >>
<< powrót
<< powrót do strony archiwum